
Cześć, jestem Kinga.
W mojej kuchni zawsze znajdzie się czosnek, a hasło „nie ma co zjeść w domu” właściwie nie istnieje.
Gotowanie od dawna jest dla mnie czymś więcej niż codziennym obowiązkiem. To sposób na tworzenie, dbanie o bliskich, odkrywanie smaków i budowanie świata, do którego chce się wracać.
W moim rodzinnym domu gotowała głównie mama. Gotowała dobrze, choć sama nigdy szczególnie tego nie lubiła. Od dziecka słyszałam, żebym nie garnęła się za bardzo do kuchni, bo w życiu jeszcze się nagotuję. U mnie wydarzyło się jednak coś zupełnie odwrotnego. Jednym z moich pierwszych prawdziwych spotkań z gotowaniem była kuchnia mojej babci. To właśnie tam zaczęłam podglądać przepisy, smakować, próbować i z czasem dopisywać własne pomysły do jej starych notesów. Później, na obozie harcerskim, trafiłam na kucharza, który razem z kilkoma nastolatkami, w tym ze mną, przygotowywał żeberka na kuchni polowej dla ponad stu osób. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak twórcze, żywe i nieoczywiste potrafi być gotowanie.
Kolejne ważne doświadczenia przyszły później. Na studiach zaczęłam pracować w restauracji, gdzie spotkałam ludzi, którzy naprawdę umieli gotować i traktowali jedzenie z pasją. To tam nauczyłam się kolejnych rzeczy, ale największy przełom przyszedł dopiero wtedy, gdy zamieszkałam z moim chłopakiem. Już w pierwszym tygodniu zakochałam się w wizji tego, że mogę ugotować właściwie wszystko, na co tylko mam ochotę. Szybko pojawiło się też wyzwanie — on zmagał się z drobną wybiórczością pokarmową, więc przez pierwsze dwa lata wspólnie przełamywaliśmy bariery tekstur, smaków i kulinarnych przyzwyczajeń. Z czasem przerodziło się to w coś dużo większego. Dziś oboje kochamy gotowanie i odkrywanie nowych doznań smakowych, a ja od pięciu lat właściwie codziennie uczę się kuchni na nowo.
Mimo tego wszystkiego przez długi czas nie czułam się wystarczająco dobra, żeby pokazać światu swoje gotowanie. Zamiast od razu zakładać bloga, poszłam jeszcze krok dalej i ukończyłam roczne studium fotograficzne. To właśnie tam po raz kolejny okazało się, że kulinaria są mi najbliższe ze wszystkich możliwych kierunków. Najwięcej wyniosłam z fotografii kulinarnej — i do dziś stale ją rozwijam. Gotuję do muzyki z Ratatuj, oglądam głównie filmy i programy kulinarne, a moje media społecznościowe od dawna wypełniają niemal wyłącznie smaki, obrazy i świat jedzenia. W pewnym momencie zrozumiałam, że to już nie jest tylko zainteresowanie. To jest moje miejsce. Ten blog powstał po to, żeby dzielić się tym wszystkim z Tobą. Będą pojawiać się tutaj przepisy o różnym poziomie trudności, kulinarne inspiracje, porady i rzeczy, które mam nadzieję zachęcą Cię do próbowania czegoś nowego. Chcę, żeby było to miejsce, z którego można wziąć coś dla siebie — niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz gotować, czy po prostu szukasz nowych smaków i świeżej inspiracji. To także moja własna metamorfoza i próba zbudowania świata wokół tego, co kocham najbardziej. Bardzo bliska jest mi myśl Auguste’a Gusteau, że gotować każdy może — i właśnie do tego świata serdecznie Cię zapraszam.